W dłoniach kubek ciepłej, kojącej kawy, w oczach strach, na wargach krew.
Skończyły mi się papierosy, już nie mogę robić Ci na złość. Już nie.
Już nie patrzysz na mnie tym karcącym wzrokiem, nie wyrywasz mi ich z ust i nie krzyczysz bym tego nie robiła.
Nie ma Cię.
Rozglądam się dookoła szukając gdzieś resztek Twojej obecności.
Łyk kawy.
Ciepło-zimno.
Zatrzymanie akcji serca.
Koniec.
_________________________________________
Jakoś trzeba przeżyć tą majówkę. Czekam na K i P, u mnie.
Może im choć trochę uda się mnie rozbudzić.
A potem sprawy szkolne, jak ja to kocham.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz